Cytat
W tym modelu, jak w żadnym innym tej marki, postawiono na emocje. Ma ekscytować, bawić, wywoływać szybsze bicie serca. Po pierwsze tym jak jeździ - ponad 450 KM i (nareszcie!) odłączalne ESP bez wątpienia zapewnią właścicielowi dużo radości. Po drugie zaś - wyglądem. Tu nie trzeba dużo mówić, wystarczy rzut oka na zdjęcia. Dodatki są perfekcyjnie dopasowane do stylu i charakteru samochodu, całość jest przemyślana i z klasą. Przedni zderzak nieco różni się od body kit-ów poprzednich aut AMG - jest jeszcze bardziej wyrazisty i agresywny. Jego boki płynnie przechodzą w masywne, poszerzone błotniki. Na masce pojawiły się dwa podłużne garby, klosze lamp zyskały ciemne wypełnienie, a grill ma zupełnie nowy wzór - klasa C en face wygląda teraz wręcz brutalnie. Przy takiej "twarzy" niemal nietknięty tył może razić. Tak naprawdę jedynym, co się tutaj rzuca w oczy, są cztery owalne końcówki tłumików i subtelna lotka na klapie bagażnika. Pozostaje lekki niedosyt. Na osłodę są jeszcze przecudnej urody 18-calowe felgi w kolorze "titanium grey".
Jeśli ktoś oczekuje wystrzałowego wnętrza - zawiedzie się. Akurat tutaj nie ma miejsca na ekstrawagancje. Z zauważalnych rzeczy mamy mocniej wyprofilowaną kierownicę ze spłaszczonym dołem i głębokie, sportowe fotele. I słusznie, niczego więcej tu nie potrzeba.
Firma zapewnia, że klasa C AMG ma być wyjątkowa. Ambicją projektantów było dorównanie znamienitej konkurencji - BMW M3 i Audi RS4 - pod względem prowadzenia i dynamiki. Początkowo może się to wydawać mało realne, jednak studiując listę zmian w stosunku do standardowego modelu nie można oprzeć się wrażeniu, że w realizację tego planu włożono wiele wysiłku.
Podstawową kwestią jest, rzecz jasna, odpowiednie źródło mocy. Tu klasa C ma powody do dumy. Ten flegmatyczny elegant przeobraził się w narwanego dzikusa. 6,2-litrowe V8 jest najmocniejsze w klasie (z mocą 457 KM nie tylko przewyższa rywali, ale również niewiele brakuje mu do 470-konnego motoru modelu startującego w wyścigach serii DTM), a na dodatek legitymuje się także najwyższym momentem obrotowym. Osiąga przerażające 600 Nm przy 5000 obrotów, zaś pomiędzy 2000 a 6250 obrotów ma zawsze ponad 500 Nm. Taka siła robi wielkie wrażenie. Stosunek mocy do masy na poziomie 3,6 kg/KM rodzi nadzieję, że przynajmniej na prostej C będzie szybsze od RS4 i M3 - dla nich te wartości to odpowiednio 3,93 oraz 3,94 kg/KM. Setkę zobaczymy na prędkościomierzu po 4,5 sekundy, a prędkość maksymalna to zwyczajowe już 250 km/h.
Podrasowane Mercedesy nigdy nie cierpiały zresztą na niedostatek mocy, zazwyczaj gorzej było z odpowiednim przeniesieniem jej na drogę. I po raz pierwszy właśnie to ma być ważnym atutem tego auta. Podstawową sprawą, która może tu niepokoić, jest silnik. Jest, mówiąc oględnie, niemały, powinien więc bardzo dużo ważyć, a zatem drastycznie zaburzać rozkład masy na osie. Podobno nie ma się jednak co martwić, bo "v-ósemka" AMG waży mniej niż inne silniki o tej pojemności, a na dodatek została ciut cofnięta wgłąb nadwozia. Gruntowanie zmieniono zawieszenie. Przednie koła prowadzone są przez zupełnie nowy układ 3-wahaczowy, zaś ich rozstaw zwiększony został o 35 mm (z tyłu przybyło tylko 12 mm). Wiele zmieniło się również w układzie kierowniczym, który ma być bardziej bezpośredni i nareszcie dawać więcej informacji o tym, co się aktualnie dzieje z kołami. Wszystko to brzmi pięknie.
Słów kilka należy się również skrzyni biegów o nieco przydługawej nazwie - AMG Speedshift PLUS 7G-TRONIC. Ma ona 3 tryby pracy - manualny oraz dwa automatyczne: komfortowy i sportowy. W ostatnim zmienia biegi o 30% szybciej niż w komfortowym i podobno aż 50% szybciej niż w manualnym.
Czy rzeczywiście nowa klasa C okaże się szybsza od Audi i BMW? Sprawia wprawdzie wrażenie niezwykle dopracowanej, ale... ja w to jednak nie bardzo wierzę. Cóż, czas pokaże.